
Jak ubóstwo i brak sanitariatów mogą przyczynić się do wybuchu kolejnej pandemii?
Choroby odzwierzęce i bieda: wybuchy epidemii napędzane przez nierówności społeczne
Czynniki społeczno-ekonomiczne mogą być siłą napędową pojawiania się i rozprzestrzeniania chorób odzwierzęcych – wynika z nowego badania naukowców z University of Georgia oraz Oklahoma State University.
Zespół badaczy wykazał, że epidemie chorób bakteryjnych, takich jak gruźlica, dżuma czy salmonelloza, są powiązane m.in. z ubóstwem, podróżami międzynarodowymi oraz ograniczonym dostępem do opieki zdrowotnej.
Tymczasem czynniki środowiskowe, takie jak zmieniające się wzorce pogodowe, katastrofy naturalne czy bliski kontakt z dzikimi lub hodowlanymi zwierzętami, mogą zapoczątkować epidemie wirusowe. Jednak to często właśnie czynniki społeczno-ekonomiczne sprawiają, że choroby szerzą się na dużą skalę.
„Warto zastanowić się, jakie warunki tworzymy, które mogą prowadzić do przyszłych wybuchów chorób” – powiedziała Payton Phillips, główna autorka badania i pracowniczka podoktorska w Savannah River Ecology Laboratory przy University of Georgia. – „To nasze zachowania, systemy opieki zdrowotnej, sposoby podróżowania oraz warunki ekonomiczne wpływają na pojawianie się ognisk chorób.”
„Mając świadomość, jak istotne są te czynniki, musimy dążyć do poprawy warunków sanitarnych, jakości wody oraz zwiększenia finansowania interwencji medycznych, by trzymać epidemie pod kontrolą.”
Znaczenie czynników społeczno-ekonomicznych i środowiskowych w walce z epidemiami
Naukowcy przeanalizowali dane z ponad 300 ognisk chorób zakaźnych na całym świecie, w tym ze 100 największych epidemii w latach 1977–2017. Oceniono 48 różnych czynników wywołujących epidemie, podzielonych na kategorie społeczno-ekonomiczne i środowiskowe.
Wśród czynników społeczno-ekonomicznych znalazły się m.in. stosowanie antybiotyków, skażenie wody i żywności, gospodarka ściekowa oraz infrastruktura zdrowia publicznego. Do czynników środowiskowych zaliczono zmiany klimatu, rozprzestrzenianie się wektorów chorób, takich jak komary, oraz pojawianie się gatunków inwazyjnych.
„Jeśli wiemy, że występują problemy społeczno-ekonomiczne, np. brak odpowiedniego systemu uzdatniania wody w danym regionie, możemy próbować je rozwiązać, zanim dojdzie do wybuchu choroby” – podkreśliła Phillips. – „Możemy – i powinniśmy – działać bardziej proaktywnie.”
Nowe choroby najczęściej pochodzą od zwierząt
Według Centers for Disease Control and Prevention (CDC), ponad 60% chorób zakaźnych u ludzi pochodzi od zwierząt, a aż 75% nowo pojawiających się chorób ma źródło w populacjach zwierzęcych.
Zakażenia zwykle następują poprzez kontakt człowieka ze zwierzęciem – bezpośredni (np. dotykanie chorego zwierzęcia, ugryzienie) lub pośredni (np. spożycie skażonej wody, surowego mleka, niedogotowanego mięsa).
„Wiele wirusów naturalnie występuje u określonych gatunków zwierząt” – tłumaczy Phillips. – „To nasze zachowania umożliwiają ich dalsze rozprzestrzenianie się.”
Przykładowo, uważa się, że wirusy wywołujące Ebolę pochodzą od nietoperzy. Gdy dochodzi do przejścia wirusa na człowieka, choroba może błyskawicznie rozprzestrzeniać się z osoby na osobę.
Nie każda choroba potrafi się jednak przenosić między ludźmi. Grypa ptaków, na przykład, nie rozprzestrzenia się łatwo między ludźmi. Jednak wraz ze wzrostem liczby gatunków zakażonych wirusem lub bakterią, rośnie ryzyko ich ewolucji i adaptacji do transmisji międzyludzkiej.
Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie Microorganisms. Współautorami pracy są: Sneha Dharwadkar (doktorantka College of Veterinary Medicine przy UGA), Mekala Sundaram (adiunkt w Department of Infectious Diseases oraz Savannah River Ecology Laboratory), a także naukowcy z Oklahoma State University: Negin Nazari, Antoine Filion, Benedicta Akaribo i Patrick Stephens.
Źródło: Microorganisms, University of Georgia




